fakty.wwl

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Prot Lelewel – pozytywista rodem z Woli Cygowskiej

Z Januszem Ludwiniakiem, współtwórcą kilku pomników miejscowych bohaterów w gminie Poświętne, wychowawcą młodzieży rozmawia Rafał Orych.

Co skłoniło Pana do podjęcia tematu Lelewelów?

– Chciałem ożywić historię w naszej gminie. O Lelewelach mało kto wiedział, więc należało przypomnieć o tym ludziom. Lelewelowie to wielka rodzina działaczy szczebla państwowego, która związana jest z naszym terenem. Poza nimi aktywnie działały i inne rodziny np. Szymanowskich. Warto uświadomić ludzi o korzeniach naszej gminy.

Czym właściwie zasłużył się Prot Lelewel?

– Można go nazwać miejscowym pozytywistą. Jego działalność była znamienitym przykładem pracy u podstaw. Jego ojciec wykupił folwark od Szymanowskich w 1788 r. Ziemie sięgały od Poświętnego przez Wolę Cygowską,

aż pod Stanisławów na terenie dzisiejszej Papierni. Wzorowy rolnik, wprowadził płodozmian, przyczynił się do uwłaszczenia chłopów jeszcze przed ukazem carskim. Tym, których nie było stać na wykupienie ziemi, oddawał za darmo. Wprowadził maszyny rolnicze, np. ropomobilę. Poza tym: uprawiał sadownictwo, meliorował grunty, wykopał wiele stawów rybnych, upowszechniał uprawę ziemniaków i roślin przemysłowych, rozwijał hodowlę owiec. Prowadził piękny ogród, sławny w okolicznych ziemiach. Uchodził za wielkiego znawcę kwiatów, doradzał w tej kwestii każdemu, kto się do niego zgłosił. Koło Stanisławowa prowadził tartak. Gospodarz jakich mało, unowocześnił gminę Poświętne. Wiele mu zawdzięczamy.

Czy miał jakieś inne szczególne zainteresowania?

– O tak. Nie był wielkim uczonym, ale wyjątkowo pieczołowicie pielęgnował historię Polski. Wykazywał się ogromnym patriotyzmem. Kolekcjonował wszelkiego rodzaju książki, druki, zapiski i przedmioty z przeszłości w specjalnie do tego przeznaczonym pawilonie. Sporo informacji uzyskał od brata Joachima, który wówczas przebywał na wygnaniu. Braciom udawało się, pomimo trudności, utrzymywać kontakt i przekazywać potrzebne materiały. Chcieli przechować pamięć o Polsce, aby nie zaginęła. Sam Prot był autorem „Diariusza domu naszego”, opowiadającego o losach jego rodziny. Poza tym opublikował listy Joachima pt. „Wspomnienia moje o działaniach wojennych korpusu pod dowództwem gen. J.H. Dąbrowskiego”. Zbiór osiągnął ponoć okazałe rozmiary. Niestety, o części zbiorów słuch zaginął. Jedna z mieszkanek Woli Cygowskiej opowiedziała mi historię, iż kiedyś razem z bratem Frankiem znaleźli na polu skrzynię pełną papierów. Niewiele się zastanawiając, spalili ją. W taki oto sposób przepadła, jakże cenna pamiątka o Lelewelach i ich zbiorach. Bóg raczy wiedzieć, jakie istotne informacje tam się znajdowały. Na szczęście „Diariusz...” i kilka innych dokumentów zachowało się i stanowi cenne źródło wiedzy o naszych ziemiach.

Słyszałem, że Prot był żołnierzem. Dosłużył się nawet medali. Co Pan może powiedzieć na ten temat?

– Prot brał udział w kampanii napoleońskiej na Rosję. Potem wstąpił do korpusu gen. Jana Henryka Dąbrowskiego. Uczestniczył w „bitwie narodów” pod Lipskiem. Za udział w wojnach otrzymał Złoty Krzyż Virtuti Militari i francuską Legię Honorową. Podczas Powstania Listopadowego pełnił funkcję referendarza stanu w Wydziale Wojskowym przy Rządzie Narodowym. Po upadku powstania powrócił do Woli Cygowskiej, gdzie w 1824 r. został wójtem. Pozostał tu już do końca życia. Wielki człowiek żył na naszej ziemi, bogaty w niebywałe doświadczenia.

Jakie były zatem stosunki Prota z mieszkańcami gminy?

– Głosy są podzielone. Ludzie wspominają, iż podobno był pazerny na złoto. Jak u kogoś zobaczył pieniądze to zaraz brał. Jedna z anegdot opowiada o chłopie, który udał się do Prota w celu wykupienia ziemi z jego folwarku. Złota za dużo nie miał, ale jak Lelewel go zobaczył to próbował wyrwać go z ręki mężczyzny. Niektórzy nazywali go żydem i krwiopijcą. Być może spowodowane jest to opłatami, jakich żądał za ziemie z jego folwarku. Inni chwalili jego zaradność, chęć niesienia pomocy mieszkańcom. Podkreślano, że był człowiekiem litościwym.

Jak Pan ocenia osobę Prota Lelewela?

– Jako właściciel folwarku był przykładem dla okolicznych sąsiadów. Uczył ich jak dobrze gospodarzyć, pomagał w razie trudności. Gdy zaraza nawiedziła nasze strony, pozwalał chować zmarłych z biedniejszych rodzin w rodzinnym grobowcu. W pamiętniku wspomina, iż był osobą towarzyską, codziennie kogoś odwiedzał. Utrzymywał przyjacielskie stosunki z sąsiadami np. z rodziną Szymanowskich. W pamiętniku wspomina jedno ze spotkań z nimi, kiedy to małżonka Szymanowskiego usiadła na ławce i drzazga wbiła się „w tyłek”. Próbowano ją wyciągnąć, lecz bezskutecznie. Wtedy zaczęła krzyczeć „Walusiu ząbkami! Ząbkami!”. Prot był gawędziarzem, liczne historie przytacza w swoim pamiętniku, który skończył pisać w wieku 90 lat! Miał niezwykle dobrą pamięć. Pod koniec życia stracił wzrok, ale nie przeszkodziło to w dyktowaniu opowiadań z lat młodości. Do dworku wpadały również znane osobistości, jedną z nich był Julian Ursyn Niemcewicz. Prot zasługiwał na uhonorowanie swoich zasług.

Okazja nadarzyła się w końcu XX wieku. Jak wyglądały przygotowania do postawienia obelisku w Woli Cygowskiej?

– Myślałem o nim już od dawna i w końcu w 2000 roku moje marzenie udało się zrealizować. Inicjatywę przejął Waldemar Kominek wraz z sołtysem Woli Danutą Bombik. Oboje zorganizowali mieszkańców do budowy pomnika. Finansowo akcję wsparły Rada Powiatu i Komisja Kultury Pamięci Narodowej na czele z przewodniczącym Tadeuszem Rosochackim. Wraz z małżonką Marią wspomagaliśmy inicjatywę dobrą radą jako znawcy historii gminy Poświętne.

Pomnik w Woli nie jest jedyną pamiątką po Lelewelach. Zechce nam Pan przybliżyć okoliczności powstania innego pomnika?

– Naturalnie. Mowa o grobowcu znajdującym się na cmentarzu w Poświętnem. Nim go postawiono, na jego miejscu znajdowała się sterta gruzów i śmieci. Ludzie traktowali to miejsce jak wysypisko. Nie zdawali sobie sprawy co się pod nią znajduje. Wraz z panem Markiem Ludwiniakiem, jego synami i kilkoma innymi mieszkańcami usunęliśmy gruzowisko. Ścięliśmy rosnącą nieopodal olchę i wówczas przystąpiliśmy do prac remontowych. Znaleźliśmy tablicę śp. Józefy Śląskiej, żony Prota, którą umieściliśmy potem na grobowcu. Pod gruzami znajdowały się także sklepienia autentycznego grobu Prota i innych mieszkańców. Nie dysponowaliśmy dużymi pieniędzmi, więc nie był to jakiś szczególny pomnik. Wykorzystaliśmy trzy tony betonu i trzy żelazne szyny. Na tym zamieściliśmy napisy i wspomnianą tablicę żony Prota. Tanio, ale symbolicznie, zrobiliśmy co w naszej mocy, aby uczcić pamięć tej znamienitej rodziny.

Czy są jeszcze jakieś plany, które powinny zostać zrealizowane?

– Nasza gmina ma jeszcze kilka osób i rodzin, których pamięć warto utrwalić np. rodzinę Szymanowskich i aktywnego partyzanta Marcinkowskiego. Jeszcze sporo pracy, ale teraz to młode pokolenia powinny zająć się przywracaniem należnego miejsca w pamięci zasłużonym obywatelom naszej gminy. Teraz wszystko w waszych rękach!

Dziękuję za rozmowę. To była ważna lekcja patriotyzmu dla nas wszystkich.

 

Janusz Ludwiniak urodzony w 1928 roku, prawie całe życie spędził na terenie gminy Poświętne. Uczęszczał tam do Szkoły Powszechnej, gimnazjum kończył w czasie okupacji na tajnych kompletach w Stanisławowie i Poświętnem. Po wyzwoleniu Polski, ukończył w 1948 r. Liceum Pedagogiczne w Radzyminie. W tymże roku rozpoczął pracę jako nauczyciel w Poświętnem. W 1972 r. rozpoczął pracę w Szkole Podstawowej w Ręczajach Nowych. Interesował się od zawsze historią swojej gminy.

Komentarze  

 
# 2013-11-27 11:44
Bardzo prosiła bym o kontakt z Panem Januszem Ludwiniakiem. Mój pradziad urodził się w folwarku/dworku Lelewelów.
Odpowiedz
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Popularne w tym tygodniu

Użytkowników : 817
Artykułów : 3053
Zakładki : 34
Odsłon : 3538613
Naszą witrynę przegląda teraz 152 gości 

Redaguje zespół.

Adres redakcji: 05-200 Wołomin, ul. Kościelna 20, II piętro
tel./fax (022) 787 07 11
e-mail: fakty@fakty.wwl.pl

Redakcja nie zwraca tekstów nie zamówionych oraz zastrzega sobie prawo do ich redagowania i skracania.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść płatnych reklam i anonsów.

You are here: fakty.wwl