Od czasu gdy radni nie przychylili się do propozycji burmistrza Wołomina, sprowadzającej się w wielkim skrócie do przekształcenia praktycznie całego terenu na kompleks sklepów wielkopowierzchniowych, minęły prawie trzy miesiące. Obecnie jesteśmy nadal w zawieszeniu, brak alternatywnego rozwiązania.
Myślę, że powinnością gospodarza naszego miasta jest niezwłoczne zainicjowanie merytorycznej dyskusji na temat przyszłości tych terenów; dyskusji, w której, oprócz inwestora i właściciela nieruchomości, swoje stanowisko przedstawią mieszkańcy, żywo zainteresowani przyszłością Wołomina.
O tym, że sprawa ta odbiła się echem nie tylko w najbliższej okolicy, może świadczyć fakt, iż skontaktował się ze mną między innymi ekspert Instytutu na Rzecz Ekorozwoju, Pan Wojciech Szymalski, osoba patrząca na sprawę terenu po Stolarce zupełnie z zewnątrz, której spojrzenie można uznać za wartościowe i godne uwagi.
To jest świetne miejsce na nową dzielnicę mieszkaniowo-usługową – blisko stacji kolejowej. W planie zagospodarowania należałoby wprowadzić zapisy, aby w pobliżu stacji była gęstsza zabudowa, niż dalej od niej i większe zagęszczenie usług, niż w dalszej odległości. Starałbym się także o podział tego terenu na kilka części. Centrum handlowe to dość prymitywna perspektywa dla tego terenu (…)
Wkrótce przewidziana jest modernizacja linii kolejowej relacji Warszawa-Białystok i należałoby poprzeć plany co do tego, by z Warszawy aż do Wołomina Słonecznej były oddzielne tory dla pociągów podmiejskich. Ze stacją końcową i oddzielnymi torami aż do Słonecznej. Teren po Stolarce będzie jeszcze bardziej zyskiwał na znaczeniu, a ludzie będą chcieli tam zamieszkać, ze względu na dobrą komunikację z Warszawą. (…)
Inwestor na terenie Stolarki, jeśli nie będzie miał zarejestrowanej działalności gospodarczej na terenie gminy Wołomin nie przyniesie jej żadnych zysków. Zresztą nawet jak będzie zarejestrowany to inwestor zagraniczny będzie starał się nie wykazywać zysków i nie płacić podatków (poprzez sprytne odprowadzanie danin na rzecz centrali, spółek matek itp.). Dlatego trzeba się starać, aby tam wkroczyła firma lokalna, może samorządowa oraz koniecznie, aby były tam nowe lokale mieszkalne (moim zdaniem minimum 60% kubatury!), bo każdy mieszkaniec to dodatkowe pieniądze w budżecie gminy, podobnie, jak każda mniejsza firma w lokalach usługowych, ale zarejestrowana lokalnie, to pieniądze w budżecie gminy. Wielki zagraniczny inwestor raczej gminie pieniędzy nie przyniesie (patrz Marki, Ząbki, Janki, które już mają centra handlowe). Myślę, że Wołomin, jako duże miasto, stać na lepszy pomysł na ten teren.
Mając na uwadze te cenne rady, uważam, że kompromis zadowalający wszystkie strony jest możliwy, jednakże, żeby go osiągnąć przede wszystkim trzeba usiąść do stołu i rozmawiać, wytłumaczyć wszelkie zawiłości prawa, szczególnie tym, których decyzja o lokalizacji tak wielkiego kompleksu handlowego może najbardziej ugodzić, czyli lokalnych kupców i rzemieślników.
Igor Sulich






